Co się dzieje z książkami, które nie trafiają do dużych wydawnictw?

  • Beitrags-Autor:
  • Beitrags-Kategorie:review

Wielu autorów zaczyna z przekonaniem, że jedyną drogą do opublikowania książki jest podpisanie umowy z dużym wydawnictwem. To założenie nie jest całkowicie błędne, ale ma jedno istotne ograniczenie: nie uwzględnia tych, którzy świadomie decydują się na inny sposób. Wiele książek – często ciekawych, rzetelnie napisanych, z silnymi pomysłami – po prostu nie trafia do wielkiego rynku. Albo ich treść nie pasuje do aktualnych trendów, albo nie mają wystarczajączych kontaktów, albo po prostu chcą zachować pełną kontrolę nad procesem wydawniczym. A co wtedy? Czy znaczy to, że ich prace muszą zostać zamknięte w plikach na dysku? Zdecydowanie nie.

W tym kontekście właśnie witryna Stinger Press staje się ważnym miejscem dla osób, które chcą coś więcej niż tylko opublikować książkę – chcą ją stworzyć w odpowiednim tonie, z szacunkiem do autora i jego widoku na świat. Nie chodzi tu o kalkulację sprzedaży czy o spełnianie wymagań marketingowych typowych dla gigantów branży. Chodzi o to, by tekst miał sens w tym formacie i tym języku, jakie autor wybrał. Stinger Press działa jak niewielka gospodarka kreatywna: obsługa indywidualna, elastyczność w dostosowaniu projektu graficznego i możliwość uczestnictwa autora w każdym etapie – od korekty po finalny produkt fizyczny.

Czy małe wydawnictwa mogą być bardziej twórcze niż duże?

Jak wspominał jeden z redaktorów Stinger Press podczas rozmowy na konferencji literackiej w Krakowie: „Im mniejsze wydawnictwo, tym większe miejsce dla osobistego głosu.” To nie przesada. Przy dużych firmach decyzje są często podejmowane zespołowo – i to nawet jeśli mowa o jednej pozycji. Wymagania marketingowe są ogromne: tytuł musi brzmieć „wyszukanie”, okładka musi „pasować” do określonej grupy wiekowej i stylizacji internetowej. Autor może być daleko od tego świata. Duże wydawnictwa często mają konkretne „formuły” sukcesu – a te formuły mogą ograniczać oryginalność.

Dobrze to widać na przykładzie książki o historii regionalnej Polski napisanej przez lokalnego historyka bez większego tytułu akademickiego. Była dobrze badana i poparta źródłami, ale miała „proste” napisane zdania i brakowała jej „przesady”. Nie minęło dużo czasu od podania oferty współpracy przez jedno z dużych wydawnictw – i propozycja została odrzucona jako „nieprzystająca do obecnej popytowej realności”. Autorka miała jednak szczęście – znalazła Stinger Press. Tam jej projekt został zaakceptowany takim, jaki był: niemal bez pretensji do stylizacji medialnej czy popularności internetowej. Okładka została zaprojektowana wspólnie z nią – zdjęcie lokalnego cmentarza z XVIII wieku stanowiło centrum kompozycji.

Jak wygląda proces pracy bez presji szybkości?

Praca u małych wydawnictw niekoniecznie oznacza niską jakość lub długość realizacji. W praktyce czas czasem jest dłuższy – ale tylko dlatego, że każdy etap jest realizowany dokładnie i uzasadniono przedstawione decyzje. Kolejność procesu u Stinger Press wygląda następująco: pierwsza analiza tekstu przez redaktora kreatywnego (czyli nie tylko ortograficznie), potem rekomendacja zmian — częściej językowych niż strukturalnych — potem projekt graficzny (z możliwością wprowadzenia własnych pomysłów), dalsze przygotowanie dokumentacji technicznej i finalna produkcja poligraficzna.

Innym kluczowym elementem jest brak presji sprzedażowej przedpublikacyjnej. Nie ma cykli promocyjnych wymuszonych przez dystrybutorów ani testowania materiałów reklamowych we wnętrzach Facebooka czy Instagrama pod kątem „algorytmowego efektu”. Autor może wybierać swoje kanaly komunikacji: wystawy lokalne, spotkania z czytelnikami na bibliotekach miastek wiejskich albo nawet prezentacje online w formacie podcastowego dialogu.

Czy warto robić to wszystko? Zależy od celu autora. Jeśli chcesz mieć księgę na półce rodzinnego domu i czujesz się dobrze ze światłem tej książki – tak. Jeśli szukasz najwięcej sprzedanych kopii w tygodniu — może warto rozważyć inne opcje.